Pokazywanie postów oznaczonych etykietą morderstwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą morderstwo. Pokaż wszystkie posty

17 marca 2010

Mechanik ma nosa

Mechanik znalazł w BMW ludzki nos. Właścicielka zataiła wypadek
tan, PAP



Stołeczni policjanci zatrzymali 29-latkę, podejrzewaną o śmiertelne potrącenie młodego mężczyzny. Kobieta uciekła z miejsca wypadku. Sprawa wyszła na jaw, gdy mechanik naprawiający jej auto znalazł fragment ludzkiego nosa.

 - Sprawa wyszła na jaw, gdy młoda kobieta zostawiła swoje BMW w jednym z zakładów mechanicznych w Otwocku. Podczas naprawy mechanik znalazł w podwoziu auta szczątki ludzkie (jak nieoficjalnie dowiedziała się PAP ze źródeł zbliżonych do sprawy, był to fragment nosa) i natychmiast powiadomił policję - zaznaczyła Tietz.

Funkcjonariusze dotarli do właścicielki samochodu. Ta przyznała, że jadąc autem 8 marca "w coś" uderzyła. Jak wyjaśniała, sądziła jednak, że było to "leśne zwierzę".
- Sprawdziliśmy - czy na trasie, o której mówiła, doszło do jakiegoś wypadku. Okazało się, że śmiertelnie potrącony został pieszy - 28-letni mężczyzna, a kierowca uciekł - dodał Tietz.

20 lipca 2009

Łowczyyyy!


Śmierć 2-letniej dziewczynki uduszonej przed trzema tygodniami przez birmańskiego pytona zmobilizowała władze stanu Floryda. W teren wyruszyli nowolicencjonowani łowcy gadów. Urzędnicy oceniają, że w całym stanie żyje na wolności około 100 tysięcy tych drapieżników - pisze brytyjski "Guardian".

2-letnia dziewczynka została 1 lipca uduszona w swoim łóżeczku przez pytona, który uciekł z terrarium. Nagłośniony przez media dramat zmusił władze do reakcji. Lokalne władze i politycy z Florydy publicznie zwracali uwagę na problem 100 do 150 tysięcy pytonów, które w sposób niekontrolowany mnożą się na bagnach Parku Narodowego Everglades.

Ważące do 90 kilogramów i mierzące nawet 8 metrów długości pytony birmańskie, najpopularniejsza  odmiana z występujących na Florydzie, potrafią upolować zwierzę wielkości jelenia.

- Jest tylko kwestią czasu zanim te pyton zaczną "składać wizyty" w domach mieszkańców - alarmował w mediach demokratyczny senator Bill Nelson. Pochodzące z Afryki, lub południowo-wschodniej Azji pytony są na Florydzie intruzami, które nie mają w środowisku żadnego naturalnego przeciwnika, który ograniczyłby ich ekspansję. Mieszkańcy słonecznego stanu za niekontrolowany rozrost terytorium drapieżników winią ich właścicieli, którzy popchnięci modą kupują zwierzęta, a potem wypuszczają na wolność, gdy im się znudzą.

Inni problemu doszukują się w huraganie Andrew - pisze "Guardian". Żywioł zniszczył zoo i sklepy zoologiczne w 1992 roku, tym samym dając wolność wielu zwierzętom. Eksperci obawiają się, że jeśli władze nie podejmą szybko kroków ogromna populacja pytonów wpłynie na środowisko dosłownie wyjadając wszystkie małe ssaki, ptaki i gady.

Gubernator Florydy Charlie Crist w zeszłym tygodniu wyraził zgodę na rozpoczęcie polowania na pytony dla grupy kilku łowców.

7 czerwca 2009

Pakiecik zabójstw politycznych


Kandydat na prezydenta Gwinei Bissau zabity przez wojsko.

07.06.2009. Baciro Dabo, minister administracji terenowej i zarazem kandydat w zaplanowanych na 28 czerwca wyborach prezydenckich, został zabity w piątek (05.06.) przez żandarmerię wojskową. Ofiarą wojskowych padli także: były minister obrony, Helder Proenca, oraz były premier - Faustino Embali.

Jak podały w swym oświadczeniu państwowe służby wywiadowcze, trzej politycy byli podejrzewani o planowanie zamachu, który miał mieć na celu "wyeliminowanie szefa sił zbrojnych, obalenie tymczasowej głowy państwa, oraz doprowadzenie do rozbicia w Zgromadzeniu Narodowym".

Dabo, jeden z trzynastu kandydatów na prezydenta, był bliskim współpracownikiem poprzedniego prezydenta Joao Bernardo "Nino" Vieiry, który został zamordowany drugiego marca przez zbuntowanych żołnierzy biorących odwet za śmierć (zabitego dzień wcześniej) szefa sztabu armii - generała Batistę Tagme Na Wai. Generał zginął w zamachu bombowym, za który odpowiedzialnością obarczono właśnie Vieire.

Gwinea Bissau to jeden z najbiedniejszych i najmniej stabilnych krajów Afryki. Znana jest głównie jako punkt przerzutowy kokainy i producent ładnych i kolorowych znaczków pocztowych.

26 maja 2009

Do przodu, do tyłu w górę i w dół


BEIJING (Reuters) - A Chinese man was pushed off a bridge by an angry passer-by after his threat to commit suicide held up traffic for five hours, Chinese media reported on Saturday.

Retired soldier Lian Jiansheng, 66, broke through a police cordon and reached out to shake the hand of would-be jumper Chen Fuchao before shoving him off the bridge.

"I pushed him off because jumpers like Chen are very selfish. Their action violates a lot of public interests," Lai was quoted as saying by the China Daily newspaper.

"They do not really dare to kill themselves. Instead, they just want to raise the relevant government authorities' attention to their appeals."

Chen, 2 million yuan ($293,200) in debt because of a failed building project, fell 8 metres (yards) onto a partially inflated emergency air cushion and was hospitalized with wrist and back injuries. Lai was detained by police.

Chen was at least the twelfth person since early April to threaten suicide at the same spot, the Haizhu bridge in Guangzhou. But none jumped and -- until Lian gave Chen a helping hand -- none was pushed.

25 maja 2009

A z którymi Sikhami ty trzymasz, Dieter?



Zmarł guru postrzelony w austriackiej świątyni


Zmarł 57-letni guru Sant Rama Nand, ranny w niedzielę w strzelaninie, do której doszło w sikhijskiej świątyni w Wiedniu - poinformowała austriacka policja. Stan drugiego rannego guru - Sant Niranjan Dassa - lekarze określają jako stabilny.

Podłożem strzelaniny w świątyni była najprawdopodobniej trwająca od lat rywalizacja między różnymi ośrodkami kultu sikhijskiego w stolicy Austrii. Starcie wybuchło w trakcie kazania, które wygłaszał przybyły specjalnie z Indii guru Shri Guru Ravidas Sabha. Wiedeńska świątynia nosi jego imię.

Jak powiedział agencji APA jeden ze świadków zajścia, otwarta w pod koniec 2005 roku świątynia w dzielnicy Rudolfsheim-Fuenfhaus jest w konflikcie z dwoma innymi sikhijskimi domami modlitwy, które znajdują się w wiedeńskich dzielnicach Meidling i Donaustadt.

W indyjskim stanie Pendżab tysiące ludzi protestowały w poniedziałek przeciwko zajściu w stolicy Austrii. Podpalano sklepy, samochody i pociągi. Na części terytorium tego stanu wprowadzono godzinę policyjną oraz postawiono armię w stan gotowości. Uczestnikami protestów są członkowie społeczności, z której pochodził guru Sant Rama Nand. Policja zapewnia, że sytuacja, choć napięta, jest pod kontrolą.

22 maja 2009

A KuKuKu!

Tydzień po wyborze pierwszego niebiałego prezydenta w historii Amerykanie w tragiczny sposób przypomnieli sobie, że wciąż są w ich kraju grupki niebezpiecznych rasistów.

W niedzielę w Luizjanie, na głębokim południu USA z przeszłością niewolnictwa i rasizmu, doszło do kolejnego morderstwa Ku-Klux-Klanu, organizacji białych separatystów. Ofiarą padł nie Murzyn, ale biała kobieta, która chciała wstąpić do Klanu, ale prawdopodobnie się rozmyśliła.

43-letnia Cynthia Lynch z Oklahomy poznała grupę KKK z Bogalusy w Luizjanie przez internet. W ostatni weekend przyjechała na uroczystość wstąpienia do bractwa. W sobotę została zaprzysiężona na odległym kempingu, ale w niedzielę stwierdziła, że chce wracać do miasta. To wywołało wściekłość szefa grupy Braterstwo Synów Dixie KKK Raymonda Chucka Fostera, który pomyślał, że Cynthia się wycofuje, i ją zastrzelił.

On i siódemka jego pomocników spalili wszystkie rzeczy Cynthii, wyjęli z jej ciała kulę i schowali ciało pod stosem gałęzi. - To zadziwiające, że taka banda głupków zadała sobie tyle trudu, by zataić morderstwo -
mówi lokalnej gazecie "Daily News" szeryf miasteczka Jack Strain.

To, że Braterstwo Synów Dixie, rzeczywiście jest "bandą głupków", potwierdza historia ich wpadki: kiedy było już po wszystkim, dwóch z nich poszło o czwartej rano do supermarketu zapytać, jak zmyć krew z
ubrań. Fosterowi grozi teraz dożywocie, siódemce jego współpracowników - do kilkunastu lat więzienia.

Jeszcze w latach 90. kongresmanem stanowym Luizjany został były szef Klanu David Duke, który liczył się też w wyborach na gubernatora. Jednak ostatnio wspierany przez niego kandydat przegrał z kretesem prawybory z Bobbym Jindalem, śniadym politykiem republikańskim pochodzenia hinduskiego. I to jego właśnie Luizjana wybrała na pierwszego w USA gubernatora - Hindusa.

- Ten miesiąc przyniósł nam historyczne zmiany - mówiła dziennikarzom czarna mieszkanka Bogalusy Hattie Dillon, mając na myśli wybór Baracka Obamy na prezydenta. - Ale po tym morderstwie KKK znów otworzyły się nam oczy.

Jednak Mark Potok, działacz praw mniejszości z Alabamy, mówi: - KKK to dziś już tylko żałosna garstka wykolejeńców.

14 maja 2009

PRL saves the day



Fuszerka budowniczych z PRL uratowała życie ponad 100 rodzin z wieżowca przy ul. Hetmańskiej 54. Jak się dowiedzieliśmy, gaz odkręcony po to, by wysadzić blok, ulatniał się ponad 18 godzin.

Chodzi o sprawę morderstwa 70-letniego Włodzimierza R., który mieszkał samotnie w bloku przy Hetmańskiej. 1 marca br. zmasakrowane ciało emeryta odnalazła rodzina. Policja ustaliła, że dzień wcześniej mężczyznę odwiedził daleki krewny: 19-letni Wojciech P. To on jest podejrzany o zabójstwo. Wersje są dwie: albo chciał pożyczyć pieniądze, ale staruszek odmówił, więc musiał zginąć, albo też 19-latek od początku planował zbrodnię i rabunek mieszkania.

Morderca, zanim wyszedł, postanowił zatrzeć ślady. Odkręcił kurki od gazu w kuchence, a okap połączony z kratką wentylacyjną zapchał ubraniami."Gazeta" dotarła do opinii biegłego gazownika, z której wynika, że niewiele brakowało do tragedii. Gaz ulatniał się aż 18 godzin. Ekspert stwierdził, że niebezpieczeństwo wybuchu było znaczne, zaś sama eksplozja mogła zniszczyć nie tylko wieżowiec, ale także wszystko, co znajdowało się w pobliżu.

Do wybuchu mogło doprowadzić nawet naciśnięcie dzwonka. Gaz jednak nie eksplodował. - Zapewne stężenie gazu było mniejsze, niż wynika z teoretycznych wyliczeń - tłumaczy Leszek Łuczak z Wielkopolskiej Spółki Gazownictwa.

Co więc uratowało mieszkańców?

- Zapewne budownictwo z czasów PRL. Gaz nie zbierał się w mieszkaniu, ale wydostawał się na zewnątrz - przypuszcza Paweł Wąsik z prokuratury rejonowej Poznań-Grunwald.

11 maja 2009

Szukając turysty w chińskich górach znajdziesz...


BEIJING (Reuters) - A rescue team which failed to find a missing visitor at a tourist hotspot in northern China got a nasty surprise when it stumbled upon seven corpses instead.

The team had been scouring the peaks around Taishan Mountain in Shandong province for the Beijing tourist who vanished on April 28, the Qilu Evening Post said.

"We accidentally found seven corpses during our search over the past few days," the newspaper quoted one of the rescuers as saying.

The report did not say, however, how the seven may have died nor who they were. The tourist is still missing.

The mountain is one of China's "Five Sacred Peaks" revered by Daoists and is a magnet for Chinese visitors.

16 kwietnia 2009

Karate robale


Karate expert kills two over lice infection

MOSCOW (Reuters) - A Russian karate expert has been charged with beating to death a 61-year-old woman and her son, whom he accused of infecting his wife with lice, an investigator said Friday.

The drunk 26-year-old burst into a neighboring room in his hostel Tuesday and used karate moves to kill the pair, state investigator Eduard Abdullin said by telephone from Kazan, a city 700 km (430 miles) east of Moscow.

"He literally beat them to death with his hands and feet," Abdullin said. "The family were poor and drank a lot. He blamed them for infecting his wife and the entire corridor with lice."

The 58-year-old husband of the dead woman was also badly beaten, but survived.

The suspect, who studied karate for seven years, faces life in prison if convicted, Abdullin added.